Mój ostatnio fatalny nastrój poprawił widok słońca. Nie ma nic lepszego niż piękna pogoda w jesienny dzień! I nie tylko dla ludzi , ale też dla zwierząt. Jaszczurka więcej wychodzi na zewnątrz kryjówki, co prawda chyba nic nie je (musze to zmienic), ale wychodzi. Owad nie wychodzi - jest przecież nocnym zwierzem ;) - też nic nie chciał jesc odkąd w nocny zniknęła połowa muchy, a było to chyba 9 dni temu, a oba zwierze są u mnie około 14 dni. Jak zwykle raz w ciągu dnia wyciągnęłam go, żeby napił się wody, bo pił nie dawno jak go wyciągnęłam. Później poszłam zjesc jabłko i wpadłam na pomyśł, by mu dac kawałek. Wzięłam go na rękę i podsunęłam owoc, długo na reakcję nie czekałam. Juz się oswoił trochę i tylko od czasu do czasu ustępował jedzeniu na chwilę sprawdzając czy nic mu nie przeszkodzi w jedzeniu. Szybko zmielił trobny kawałek. Okazało się, że ma parę szczęk a nie jedną. Szybko zatonęły w mojej skórze (ał), chyba pomylił mnie z jabłkiem, zaczął szybko szarżowac i spadł na podłogę. Dzięki mnie znów wylądował w swoim domku z doniczki i ogromnym kawałkiem jabłka. Szybko go zaatakował. Wgryzał się w roślinę, potem złapał kawał wielkości jego samego i próbował z nim uciec! W końcu się uspokoił, ale nadal jadł. Na kilka minut odeszłam, żeby dac mu trochę przestrzeni, a podczas tego strasznie zgrubiał. Wysuneła mu się nowa warstwa spod odwłoku, a on ciągle je i je! Zaraz zabiorę mu to, dawno nie jadł a wiadomo; co za dużo to nie zrowo.
owad przed nafaszerowaniem